[Recenzja Płyty] Zuza Wiśniewska – „Lusterka”

Zuza Wiśniewska wydała dziś swoją debiutancką płytę w MTJ Wytwórnia Muzyczna. Krążek zatytułowany „Lusterka” stanowi 14 autorskich kompozycji napisanych po polsku.

Zuzanna jest ukuleleistką, autorką tekstów i muzyki. W przypływie nadmiaru emocji, przelewa część siebie na kartki papieru, co w połączeniu z nuceniem różnych melodii powstaje po jakimś czasie pełnoprawna piosenka. W jej piosenkach czuć naturę, spokój, taką wolność i przestrzeń do zanurzania się w tym, co artystka chce przekazać słuchaczom.

„Lusterka” promowane były singlami „K” oraz „Zwierciadła” – ta druga łączy w sobie elementy reggae z przyjemnie bujającym ukulele. To świetna propozycja dla tych, którzy chcą wychillować. Na trackliście zaraz po niej usłyszymy „K” rozpoczynająca namiętnym erotykiem w tekście. Swoją premierę dziś ma kolejny singiel, do którego również można obejrzeć klip – „Litania”. Nowy singiel opowiada o nienawiści jednego człowieka do drugiego. W niebanalny sposób i zgodny ze swoimi ramami artystka przedstawiła smutną wizję codziennego życia. Jakże łatwiejsze byłoby życie gdyby nie coraz więcej, z każdym dniem, nienawiści do bliźniego? Warto się zatrzymać przy tym utworze i zastanowić się, czy chcemy, by tak właśnie wyglądała przyszłość…

Ciężko wyobrazić mi sobie cokolwiek innego niż tańczących ludzi wokół ogniska, ubranych w średniowieczne szaty przy utworze „Tymi dymisz”. Jak poezja, jak wiersz, jak świetna propozycja na festiwal piosenki aktorskiej. Zuza fajnie, swobodnie bawi się swoim wokalem nie tylko w tej piosence, ale również w pozostałych kawałkach na płycie.

Jak przy każdej płycie znaleźli się moi faworyci. Jest nią między innymi „Dzika Różyczka”- ujęła mnie ona delikatnością. Nie dzieje się w niej prawie nic, prócz delikatnego przygrywania na ukulele i przepływający swobodnie przez powietrze głos artystki. Działanie relaksujące w pełni. Czuje się po wysłuchaniu tego utworu jak po wyjściu z godzinnego SPA. Może będę trochę nudny, ale kolejną osobistą ulubioną piosenką jest „Mróz”, prócz ukulele, tło wspomagają krótkie gitarowe dźwięki, podczas których mocniej, ale i miarowo i równo zaczyna bić serce. Przed ostatnią minutą trwania utworu zmienia on swoje tempo i dzieje się w nim więcej. Takie nieoczywistości zaskakują mnie najbardziej i takie najbardziej też lubię.

Zdecydowanie jestem w team’ie drugiej części płyty. Bardziej do mnie trafiają piosenki, w których postawiono na minimalizm brzmieniowy. A to dlatego, że dla mnie jest to płyta, przy której utwory w niej zawarte wpuszczają do świata pełnego spokoju, jak otwarty portal, do którego mogę wejść i wracać kiedy tylko chcę i tego potrzebuję.

Ma dopiero 26 lat, a warsztat tekstowy rewelacyjny. Poetyckie, jak wiersze słowa przy łagodnych akompaniamentach wzajemnie się bardzo ładnie dopełniają. Dla stęsknionych muzyki lat 60’ czy 70’, dla łaknących nieoczywistych tekstów i odkrywania nieznanego. Czy w końcu na polskiej scenie muzycznej pojawi się godna zastępczyni Agnieszki Osieckiej? Zuzi Wiśniewskiej tego życzę, albowiem w tak młodym wieku to niesłychane, aby być tak oderwanym od tego co popularne. Dobrze jest wiedzieć i słyszeć, że wraca się do starej, ale jakże jakościowej muzyki.

 

Leave A Reply

Your email address will not be published.