[Wywiad] Marissa: ,,Spędzam teraz w studiu naprawdę każdy dzień”

Marissa jest niesamowicie płodną artystką, obecnie przygotowuje się do premiery kolejnego singla, a następne czekają już w kolejce. Słuchaczy czeka spotkanie z popowym brzmieniem z domieszką urbanowych i trapowych dźwięków. W tym momencie inspiruje ją twórczość i estetyka Jessie Murph. Miesiąc temu odbyła się premiera jej najnowszego singla pt. ,,Nieodebrane”. Miałam okazję z nią porozmawiać o jej twórczości, planach na przyszłość i nie tylko.

Dzień dobry! Za Tobą już dwie premiery singli promujących Twój debiutancki album. Jak to jest debiutować na polskiej scenie muzycznej?

Bardzo dobrze. Jest to dla mnie kolejny już poważniejszy krok do spełnienia moich celów i marzeń, na razie wszystko idzie po mojej myśli. Traktuję to bardzo poważnie, dlatego staram się jak mogę i nie mogę się doczekać tego, co wydarzy się w przyszłości.

I ,,Offline”, i ,,Nieodebrane”, to piosenki, które w pewien sposób nawiązują do social mediów. Był to celowy zabieg? Cała płyta będzie w takiej tematyce?

Szczerze mówiąc to nawiązanie wyszło całkiem przypadkiem, ale w tych konkretnych numerach chciałam, aby jak najwięcej osób mogło się z nimi utożsamić. W tych czasach social media są czymś, co każdy posiada i rozumie, co się z nimi wiąże.

Od premiery ,,Offline” dzielą nas dwa miesiące, a od premiery ,,Nieodebrane” – miesiąc. Czy to oznacza, że możemy w najbliższym czasie spodziewać się Twojego kolejnego singla?

Tak, zdecydowanie. Spędzam teraz w studiu naprawdę każdy dzień i wraz z zespołem ciężko pracujemy. Mam przygotowanych kilka wersji nowego numeru, który będzie w trochę innym klimacie niż to, co wypuściłam dotychczas. Mam nadzieję, że słuchacze przyjmą ten numer ciepło i odnajdą w nim swoje doświadczenia i historie.

Do każdego własnego utworu tworzysz samodzielnie warstwę liryczną?

Jak najbardziej, pisanie towarzyszy mi od zawsze i naprawdę bardzo to kocham. Staram się pisać całkowicie samodzielnie swoje teksty. W podbramkowych sytuacjach, gdy np. potrzebuję dopisać ostatnie zdanie czy ostatni rym, z pomocą zawsze przychodzi mi Patryk Kumór.

Co lub kto stanowi Twoją inspirację do tworzenia?

Myślę, że życie pisze za mnie, a poza tym okoliczności i otoczenie w jakim się znajduję. Często wylewam z siebie emocje, dzięki czemu też czuję się lepiej. Opisywane przeze mnie historie nawiązują do emocji, które towarzyszyły mi w poszczególnych sytuacjach, ale nie opowiadam w sposób dosłowny o swoich przeżyciach. Można czuć złamane serce z innych powodów niż związek czy zerwana przyjaźń. Jednak łatwiej zinterpretować i przedstawić to jako relację.

Z jakimi artystami miałaś dotychczas okazję współpracy? W końcu piszesz i komponujesz nie tylko dla siebie, ale też dla innych. Z kim pracowało Ci się najlepiej, tzn. nadawaliście na podobnych falach?

Pisałam dla artystów takich jak np. Anastazja Maciąg lub Sara James, z kilkoma innymi Artystami również zaczęłam pracę, ale wolę tego póki co nie ujawniać. Ciężko byłoby mi powiedzieć, że z kimś pracuje mi się gorzej lub lepiej. Każdy artysta, jak po prostu człowiek, jest inny i z każdym pracuje się inaczej.

Swoją przygodę z muzyką rozpoczęłaś już w wieku pięciu lat. Jak to się stało, że pięciolatka zapragnęła uczyć się grać na pianinie i pisać wiersze?

Zaczęło się od tego, że tata zapisał mnie na lekcje pianina. Bardzo to lubiłam, ale nie przepadałam za graniem Mozarta czy Beethovena. Nie interesowało mnie granie z nutek, nie jarało mnie to. Podczas praktycznie każdej lekcji pianina prosiłam moją nauczycielkę o improwizację, dopiero to naprawdę mnie kręciło i sprawiało mi prawdziwą przyjemność. Szczerze mówiąc, czułam po prostu pociąg do tworzenia czegoś sama. Grałam na pianinie, bo
chciałam tworzyć własne melodie i móc coś do nich potem śpiewać. Dlatego teraz robię wszystko na słuch, nie gram z nut, zawsze kieruje mną intuicja.

Ludzie kojarzą Cię z Twoją muzyką, ale nie tylko – swego czasu publikowałaś w sieci covery. Który utwór, z tych, co aktualnie znajdują się na topie, mogłabyś/chciałabyś scoverować?

Najbliższa mojemu sercu z polskiej sceny jest Sanah i tak naprawdę każdy z jej utworów jest po prostu idealny. Chyba najbardziej lubię teraz ,,2:00” lub ,,oczy”.

Przez siedem lat trenowałaś taniec. W jakim stylu czułaś się najlepiej?

Chyba w hip-hopie lub jazzie chociaż to dwie różne bajki, obecnie wracam na zajęcia z hip- hopu oraz akrobatyki. Bardzo chciałabym przenieść taniec do moich teledysków czy na koncerty.

Miałaś już kiedyś okazję zaśpiewać dla większej publiczności? Jest to dla Ciebie coś stresującego czy raczej wyzwalającego?

Pierwsze występy miałam przy okazji różnego rodzaju konkursów. Na scenie czuje się dobrze i naprawdę nie mogę się doczekać własnych koncertów. To może zabrzmi zabawnie, ale już teraz ćwiczę takie występy w domu i wyobrażam sobie, jak to będzie, gdy przede mną pojawią się setki czy tysiące odbiorców. Nie jest to dla mnie ani stresujące ani swego rodzaju wyzwolenie. Zawsze mam w głowie to, aby pokazać coś, co sama bym chciała zobaczyć.

Kiedy możemy spodziewać się Twojego debiutanckiego albumu? Wybrałaś już dla niego tytuł? Będzie trasa koncertowa?

Póki co pracuje nad kolejnymi singlami, ale oczywiście docelowo powstanie z nich płyta. Ciężko mi powiedzieć, kiedy dokładnie to nastąpi, ale obiecuję, że gdy już wyjdzie to to będzie prawdziwy ogień. Do każdego numeru przykładam bardzo dużo uwagi, chciałabym żeby płyta tworzyła spójną całość i była czymś, co naprawdę reprezentuje mnie jako artystkę.

Chciałabyś, aby w jaki sposób Twoi słuchacze postrzegali Twoją twórczość i ogólną działalność artystyczną?

Najbardziej chciałabym, żeby moja muzyką była formą przytulenia słuchaczy, towarzyszyła im w różnych przeżyciach i sprawiała, że poczują, że nie są sami ze swoimi problemami.

Dziękuję za rozmowę.

Leave A Reply

Your email address will not be published.