[Wywiad] „Staram się nie pisać zbyt dosłownie i zawsze zostawić nutkę tajemnicy” ~ KIWI

fot. Wiktor Franko

Dziś w serwisach streamingowych i sklepach muzycznych pojawiła się debiutancka płyta wschodzącej gwiazdy muzyki elektronicznej w Polsce – KIWI (Wiktoria Nazarian) – płynie w niej krew pół polska, pół ormiańska. Swoją karierę rozpoczęła w FONOBO Label singlem „Zatraceni”, który ukazał się na jej EP „Nocą” z 2020 roku.

W poprzednim roku, 2021, KIWI tworzyła swój długogrający album pt. „Pętla”. Co jakiś czas artystka dzieliła się singlami, co rusz pokazując różne barwy swojej twórczości. Płytę promowały single: „Tańcz”, „Plagiat”, „Monochrom”, „Duch”, a dziś w serwisie YouTube pojawi się klip do ostatniego singla z tej płyty. Wybór padł na najbardziej nośny kawałek z całego krążka – „Pan Ten”.

Przed premierą albumu miałem możliwość porozmawiać z artystką o jej pełnoprawnym debiucie. Zapraszam do przeczytania rozmowy z artystką.

Mariusz Majchrzak: 28 stycznia ukaże się Twój debiutancki album. Jak się z tym czujesz?

KIWI: Szczerze mówiąc to chciałabym żeby było już po wszystkim, bo skończyliśmy tworzyć album w listopadzie. Czekam, by ten materiał wybrzmiał! Teraz jestem zniecierpliwiona, ale też mega się jaram i cieszę na koncerty, które będą od razu po premierze płyty.

Dlaczego tytuł „Pętla”?

„Pętla” przyszła do mnie w trakcie tworzenia albumu. Zastanawiając się nad tematyką utworów, które składają się na tę płytę, zdałam sobie sprawę, że są to kwestie, które co jakiś czas do mnie wracają i zapętlają się w mojej głowie. Później wpadłam na to, że pętla też nawiązuje do muzyki elektronicznej i loopów, od których zaczynam tworzyć piosenki.

Pojawiły się jakieś stresy związane z wydaniem długogrającej Epki, czy po jej wydaniu lżej do tego podchodzisz?

Szczerze mówiąc było trochę stresu. Po premierze EPki byłam zadowolona z jej odbioru, więc narzuciłam na siebie presję, bo przecież długogrająca płyta musi być jeszcze lepsza! Dlatego też był stres, ale nie na tyle silny, by mnie w jakikolwiek sposób blokował.

Teksty, które pisałaś na płytę są Twoimi osobistymi doświadczeniami, czy lubisz też bawić się słowem pisanym?

Na płycie jest dużo obserwacji i sytuacji, które niekoniecznie przytrafiły mi się osobiście. Z perspektywy obserwatora opisuję pewne zachowania, zależności i to, co wyłapuję z otoczenia. Czasem również po prostu opisuję moje przeżycia i emocje. Nie ograniczam się.

Która z piosenek jest Twoją ulubioną?

Ciężko jest wybrać jedną, ale jeśli muszę to „Tańcz”, najnowszy singiel „Pan Ten” i „Duch”. Ale wszystkie piosenki kocham i jestem z nimi mocno związana.

Czym kierowałaś się przy wyborze singli?

Kilka rzeczy się na to złożyło. Od pierwszego singla minęło z pół roku, więc nie wszystkie piosenki były gotowe. Wybieraliśmy z tego, co mieliśmy na tamten moment i jestem bardzo zadowolona, że właśnie te utwory nimi zostały. Kierowałam się tym, aby singlami były najmocniejsze numery z albumu, najbardziej nośne.

W trackliście płyty znalazły się dwie piosenki w języku angielskim. Chciałabyś być znana za granicami naszego kraju?

Na pewno nie w tym kontekście pisałam te piosenki. Ta muzyka po prostu zabrzmiała mi lepiej z angielskim tekstem, bardziej pasował mi ten język. Natomiast ja najpierw chciałabym pokazać się na polskim rynku, na ten moment nie mam parcia na karierę zagraniczną.

Wsłuchując się głębiej w teksty, które napisałaś można je zinterpretować na wiele różnych sposobów. Niektóre z nich wciąż są dla mnie zagadką. Przy pisaniu słów do melodii chcesz utrzymać jakiś rąbek tajemnicy i dać otwartą furtkę dla słuchaczy, by interpretowali Twoje piosenki po swojemu?

Jasne! Staram się nie pisać zbyt dosłownie i zawsze zostawić nutkę tajemnicy. Chociaż nie w każdej piosence się to udaje, czasem trzeba potraktować daną historię bardziej dosłownie, bo właśnie z tego wychodzi clou danego utworu. Ale muszę przyznać, że super jest to, że ludzie interpretują moje piosenki po swojemu i jak czytam wiadomości od słuchaczy to myślę sobie “wow, o tym bym nie pomyślała!”.

Jak idą przygotowania do koncertów?

Dobrze, jeszcze trochę prób przed nami, ale mam nadzieję, że uda się zagrać tak, jak sobie to zaplanowaliśmy. Będę występować z Adamem Stępniowskim na bębnach i z Bartkiem Odrzywołkiem, mózgiem całej operacji, który ogarnia bas, gitarę, syntezatory, elektronikę. Także możecie liczyć na mocno elektroniczny koncert!

Czego chciałabyś życzyć sobie po wydaniu płyty, jakie są Twoje cele, marzenia?

Koncerty, więcej koncertów! W tym oczywiście dużych festiwali. No i odpoczynku na pewno też, ale nie za dużo, żebym się nie rozleniwiła 🙂

 

Leave A Reply

Your email address will not be published.